W marcu jak w garncu

marzec 31st, 20140 Comments »

Mówią, że nie ma dalekich przechwytów, są tylko słabe zgięcia. Teoria ta ma we mnie wielkiego zwolennika. Sobankowi juniorowi zgina się całkiem przyzwoicie ale wygląda na to, że musi się zapisać także na korepetycje do Kamila Stocha, bo tam gdzie mimo zgięcia nie dosięga, nie zawsze też doskakuje. Istnieje też druga, niczym dotychczas niepotwierdzona teza na temat wspinania dzieci, szeroko propagowana przez Sobankę. Można ją streścić w krótkim zdaniu „Mówiłam Ci synku żebyś jadł !„. Te dwa różne przekazy docierające stale do uszu młodego wprowadzają zamieszanie, a pod nieobecność trenerki roku, wygrzewającej się w Olianie, nie ma nikogo, kto mógłby jednoznacznie rozstrzygnąć spór. W tych okolicznościach młody dalej robi swoje, na szczęście z całkiem przyzwoitym wynikiem.

W marcu wystartował w dwóch edycjach Turnieju 4 Ścianek, w Rudzie Śląskiej i w Bielsko-Białej, w obu zajmując trzecie miejsca. Dołożył do tego drugie miejsce w Otwartych Mistrzostwach Śląska – Gliwice na Topie VII, gdzie w finale musiał uznać wyższość (w dosłownym sensie) kolegi z Czech.

Wreszcie, po łaskawiej w tym roku zimie, udało nam się wyskoczyć też na jeden dzień do Rzędkowic. Wyglądało na to, że w tym roku, cała wspinaczkowa Polska uznała datę 22 marca za idealny termin na inaugurację sezonu, a za jedyny właściwy cel swej pielgrzymki właśnie świątynię czystego VI.1. Tłumy szczęśliwych adeptów zimowych kursów ściankowych oblepiły wszystkie możliwe drogi spod znaku solidnej cyfry V i V+.  Nie przepuszczając też, żadnej obitej czwórce. Omijając najbardziej zatłoczone miejsca, dodreptaliśmy do ukrytej lekko na uboczu Dziurawej. Gdzie i ja i Kostek pocisnęliśmy szybkie VI.1+ – Panzer General, by potem poświęcić resztę czasu na rozkminienie Lewatywy Lewaka za VI.3 . Mimo, ze obaj przeszliśmy ją na kilka sposobów, to po konsultacjach z nowiutko wydrukowanym PDF’em, nie mogliśmy jej sobie zaliczyć. Autor drogi obwarował cyfrę olbrzymim ogrem, który nie do końca wiadomo gdzie się zaczyna.

W międzyczasie Sobanka ze Stasiem, czujnie wyczekali, ten jeden moment w ciągu całego dnia gdy, pobliska droga Blok Maksymalny (za całe cztery plus, bez szóstki z przodu) zrobiła się wolna i oboje ją pocisnęli. Jak na jednonogą Sobankę, która od roku nie dotykała skały to sukces jest. A Staś ? Staś jest klasą sam dla siebie.

 

 

 

« Bracia na podium
Nauki Mahajany »

Categorized Under

Wszystkie

No Comments


*

Nasze wspinanie wspiera:

 

 

 

 

 | 

Reklama

Polecam

 

Strony

Archiwa

Pogoda na Jurze

Pogoda Zawiercie z serwisu